Natura zagadnienia tego leży w pradawnych zwyczajach przodków naszych. Choć fizycznie wyeksterminowane przez dwudziestowieczne zawieruchy, polskie elity pozostawiły nam w spadku nawyki, o których istnieniu nie zdajemy sobie sprawy. Niczym obrazy mistrzów impresjonizmu, które z bliska niewyraźnymi się objawiają, dopiero z daleka nabierają kształtów, znaczenia i piękna. Polska kultura polityczna błyszczy najjaśniej dopiero gdy jej światło odbija się od szklanych murów Parlamentu Europejskiego. Przez pryzmat tego budynku można oglądać ją jak w soczewce.
Polsko-polskie rozgrywki znane są nam mediów krajowych. W tym miejscu nic nowego się nie odkryje.Obóz oświeconych walczy z konfederacją i obrzuca ich ciemnogrodami warcholstwem i tym podobnymi uroczymi słowami..
Konfederaci zaś nie pozostają dłużni i odkrzykują równie urocze słowa o zdradzie, hańbie, Targowicy. Wchodzą do Parlamentów i Krzyże wieszają na ścianach.
Polsko-polskie rozgrywki znane są nam mediów krajowych. W tym miejscu nic nowego się nie odkryje.Obóz oświeconych walczy z konfederacją i obrzuca ich ciemnogrodami warcholstwem i tym podobnymi uroczymi słowami..
Konfederaci zaś nie pozostają dłużni i odkrzykują równie urocze słowa o zdradzie, hańbie, Targowicy. Wchodzą do Parlamentów i Krzyże wieszają na ścianach.
Ten słodki obraz znamy wszyscy i solidarnie go kochamy lub nienawidzimy niczym nie skrępowaną miłością i nienawiścią. Wystarczy jednak poczekać piętnaście minut, aż zacznie się zebranie Grupy Polskiej. Nagle krzyczące i oburzone twarze zmieniają swój wyraz. Zaciśnięte zęby i czerwoność ustępują. Zamiast emocji pojawia się skupienie. Skupienie i cisza.
Wszyscy Polacy siadają w ławach. Od Sasa do Lasa, od socjalistów po konserwatystów. Racyją stanu zjednoczeni debatują zacięcie na tematy o wysokich poziomach szczegółowości. Poseł Saryusz-Wolski zasiada na środku i moderuje tematami! Dyskutują Polacy, o krótkich odcinkach torów kolejowych. Składają sprawozdania z sojuszy, jakie udało im się zawrzeć w polskiej sprawie czy to z brytyjskimi konserwatystami, czy też z Grupą Węgierską. Zmęczeni porannymi krzykami debatują nad każdym szczegółem, który pomoże przelać chociaż odrobinę życiodajnych eurofunduszy do kraju ojczystego.
Wypłukani z energii po całogodzinnym skupieniu wychodzą posłowie.
Wszyscy Polacy siadają w ławach. Od Sasa do Lasa, od socjalistów po konserwatystów. Racyją stanu zjednoczeni debatują zacięcie na tematy o wysokich poziomach szczegółowości. Poseł Saryusz-Wolski zasiada na środku i moderuje tematami! Dyskutują Polacy, o krótkich odcinkach torów kolejowych. Składają sprawozdania z sojuszy, jakie udało im się zawrzeć w polskiej sprawie czy to z brytyjskimi konserwatystami, czy też z Grupą Węgierską. Zmęczeni porannymi krzykami debatują nad każdym szczegółem, który pomoże przelać chociaż odrobinę życiodajnych eurofunduszy do kraju ojczystego.
Wypłukani z energii po całogodzinnym skupieniu wychodzą posłowie.
To jednak nie koniec trudów i znojów. Oto część z nich przechodzi piętro wyżej na spotkanie grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Jako, że tego dnia działania Polaków skupiły się na Public Hearing w sprawie TV Trwam ich sprawozdanie było krótkie. Ton dyskusji nadawali więc Brytyjczycy i Czesi. Jakże inne było to spotkanie. Nieprzystawalność dwóch politycznych światów Brytyjskiego i Polskiego wydawać by się mogło jest absolutna. A jednak! Dystans, żarty i cięte riposty nie są cechą wrodzoną Brytyjskich polityków. Można się ich nauczyć tak jak dziecko uczy się chodzić, a retor przemawiać. Pomimo powagi spraw, i ostrych jak brzytwa i trafnych słów Polskiego Posła Konrada Szymańskiego (dla którego mam zaszczyt i przyjemność pracować), na sali panuje luźna atmosfera i żartobliwy rechot. Rechot jest kulturalny, nie przeszkadzający rozmówcom, a jakże oświeżający i rozluźniający po całym dniu politycznego znoju.
Przez trzy godziny Ci sami politycy pokazali trzy różne oblicza, trzy różne twarze i trzy różne osobowości. Polityka to gra, więc jeśli chcesz w nią grać to lepiej, żeby sprawiała przyjemność. Jeśli nie, to jest na to rada, którą wyśpiewał kiedyś Alan Price:
Smile while you're makin' it
Laugh while you're taking' it
Even though you're fakin' it
Nobody's gonna know. Nobody's gonna know.
Laugh while you're taking' it
Even though you're fakin' it
Nobody's gonna know. Nobody's gonna know.
When you play the game of politics, you win or you die. ;-)
ReplyDelete