Sunday, June 3, 2012

Brukselka na zimno

O jeden most za daleko.

Już z okien samolotu udało mi się dojrzeć piękną belgijską wieś. Ceglane chatki ustawione wzdłuż krętych ulic zdają się zaginać prawa upływu czasu. Podróż pociągiem tylko potęgowała te wrażenia. Belgia to mały a przy tym gęsto zaludniony kraj. Patrząc przez okna wagonu wydawać by się mogło, że cały kraj to jedna śliczna wioska. Wydawać by się mogło, że w kraju tym po prostu nie ma miejsca na parki narodowe i przestrzenie dzikiej natury. I tak też jest w istocie. Z każdą upływającą minutą oczekiwałem wjazdu do miasta, stolicy tego urokliwego zakątka. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zgrzyt był głośniejszy od zepsutego hamulca zaciskającego się na metalowych kołach pociągu.

W trakcie moich podróży w moim polskim umyśle zdążył już się ukształtować pewien obraz krajów zachodnich. Jednakże po raz kolejny, życie pokazało mi, że się mylę i nie wiem zupełnie nic. Być może to przyzwyczajenie do pięknych Środkowo-Europejskich miast daje o sobie znać. Istotnie trudno uwolnić się od czaru budapesztańskich mostów i kamienic, od błyszczących czystością wiedeńskich ulic, od gotyckich cieni praskiej starówki i od ogromu krakowskiego rynku.

Dość rzec. Bruksela jest po prostu brzydka. Miasto to jest brudne, mydlin wylane z wiader płyną powoli do ścieków i wszędzie walają się papiery. Wąskie ulice nie pozwalają na wiele manewru, a w dodatku zawalone są workami na śmieci i kartonami. Prosta, ceglana, mieszczańska architektura tylko potęguje negatywne wrażenie. Wrażenie tak silne, że nawet przepięknie zdobiony Główny Plac nie jest w stanie go zatrzeć.
Starówka tego milionowego miasta jest mniejsza niż we Wrocławiu. Wszystko można obejść ledwie godzinę. Poza obrębem turystycznego centrum wszędzie dominują imigranci. Zaprawdę, mieszkając tutaj dłużej uwierzyłbym w zmierzch zachodu i Europy.
Jedyną alternatywą okazują się bezpłciowe, przeszklone molochy europejskich instytucji, które jak na złość niczym nie chcą się wyróżnić niczym od budynków światowej finansjery, zupełnie nie emanują europejskością.
Malutki wyjątek stanowi budynek Parlamentu Europejskiego. Zbudowany z rozmachem i delikatnie wpisujący się w architekturę pobliskiego Pałacu Luksemburskiego.

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiej stolicy i takiej Brukseli. Najwyraźniej moje oczekiwania były zbyt wysokie. Spodziewałem się "budapesztańskich mostów", jednak było to pragnienie o jeden most za daleko.

  Piotro w najładniejszym miejscu w Brukseli.

No comments:

Post a Comment