Tuesday, June 5, 2012

Pospolite ruszenie na Esplanade

Gdy 29 lutego 1764 roku we wschodniej miejscowości Bar Kazimierz Pułaski składał przysięgę obrony wiary katolickiej i niepodległości Najjaśniejszej Rzeczpospolitej nie mógł przypuszczać, że zrodzi wzór ruchu, którego dziedzictwo będzie żywe jeszcze 250 lat później. Hasło generalne: JEZUS MARYA!

Polska kultura polityczna jest unikalna i może stanowić dobro eksportowe. Przekonałem się o tym dzisiaj w takim samym stopniu jak setki mieszkańców Brukseli, którym drogę zataranowały polskie autokary, kilku metrowe sztandary i rozśpiewani ludzie.


O tym, że odbędzie się Public Hearing i manifestacja w sprawie zablokowania TV Trwam na multipleksie cyfrowym w Parlamencie Europejskim wiedziano od dawna, dzięki setce plakatów wiszących przy każdej windzie, klatce schodowej i stołówce. Dlatego kiedy rano o zapowiedzianej godzinie zobaczyłem wątłą garstkę ludzi z kilkoma flagami na Placu Luksemburskim byłem zawiedziony. O co tyle krzyku.
Nie wiedziałem jednak, że pan Zbigniew Ziobro odrobił zadanie domowe z orkiestrowania spektaklami politycznymi. O tym, że odrobił je bardzo dobrze miałem się zaraz przekonać.

Odwróciłem głowę i wtedy zobaczyłem jak zza wzniesienia niczym husarskie skrzydła powoli wyłaniały się pierwsze biało-czerwone proporce i bandery. Zaraz potem od postmodernistycznych murów Parlamentu odbijały się dźwięki pieśni:
Marsz, marsz Polonia!
Marsz dzielny narodzie! 
Odpoczniemy po swej pracy,
w ojczystej zagrodzie!
Konfederaci znów wznieśli swoje flagi! Polska fala przetoczyła się przez Esplanadę w radosnej atmosferze i szybko usadowiła się w centrum Placu Luksemburskiego. Chyżo postawiono scenę, na którą mieli wkroczyć aktorzy. Europosłowie, posłowie, działacze związkowi. Dwubarwny tłum skandował: Nie oddamy wam telewizji Trwam" a radujące oko polskie dziewczęta rozdawały ulotki w kilku językach informujące o tym co się dzieje, kto i dlaczego protestuje. Szczególne chętnie ulotki brali młodzi Hiszpanie.
Kolejni aktorzy wchodzili na scenę by wykrzyczeć swoje racje do rozochoconego tłumu. Zaskakujące były też wystąpienia francuskich katolików, których autentycznie się nie spodziewałem. Gdy uliczny spektakl ustabilizował swoją formę i kształt (wreszcie nie blokujący ruchu ulicznego) nadszedł czas na wyższy poziom.

Równolegle do manify w budynku Parlamentu odbywała się konferencja prowadzona przez MEP Ziobrę. Liczba  znanych gości zaskoczyła nie tylko mnie, ale również przedstawicieli konserwatywnych NGO, którzy wypełnili salę. Wśród mówców znaleźli się: Bronisław Wildstein, prof. A. Zybertowicz (bardzo dobre i merytoryczne wystąpienia). Później prawnicy zajmujący się sprawą przez 40 minut dokładnie przedstawili nieprawidłowości w przyznawaniu multipleksów, który tworzy teraz oligopol trzech koncernów medialnych (w tym kontekście sprawa nabiera szerszego kontekstu oporu przeciwko neoliberalnemu establishmentowi, którego nie znoszą również.... socjaliści, którzy wysłali swoje przedstawicielstwo na to spotkanie.)
Pierwszy panel zamknął nie kto inny jak sam ojciec Tadeusz Rydzyk apelujący o pluralizm i jedność w różnorodności! (Co za słowa w ustach eurosceptyka!)

Drugi panel należał do dziennikarzy. Jakże pięknie słuchało się złotych słów tuzów dziennikarskiej prawicy. Ton głosu tańczący na każdym słowie, które każde z osobna i razem tworząc całość budziły podziw i pozostawiały słuchaczy pod wrażeniem. W tym panelu czarowali magią słowa: Rafał Ziemkiewicz, który powtarzał swoje tezy o postkolonialnej Polsce, Michał Karnowski, który opowiadał o nieprawidłowościach na rynku reklam prasowych, Anita Gargas, której opowieść skupiła się na rugowanych z TV publicznej dziennikarzy, czy Jan Pospieszalski sypiący anegdotami z rękawa.
Przez ich wystąpienia konferencja nabrała o wiele szerszą perspektywę. Później dowiedziałem, się, że następnego dnia ma odbyć się konferencja o wolności mediów w Bułgarii. Europejski kontekst i paralele nasuwały się same, jakby to budynek Parlamentu szeptał europejskie słówka do dziennikarskich uszu.

Tak uniesiony na słowach i ideach zmuszony zostałem do twardego upadku i rozbiłem się o ostre skały rzeczywistości...

No comments:

Post a Comment