"Rozmawiałeś z nim pół godziny?" przez mały lasek można było usłyszeć zaskoczony głos stażysty.
"No tak, całe pół godziny!" Piotr dopiero teraz uświadomił sobie, że tak długa rozmowa z Europosłem to ewenement. Próbował sobie przypomnieć jak długo łącznie rozmawiał ze swoim własnym Europosłem. Maksymalnie 10 minut. Nawet nie, mniej. To były tylko zdawkowe zdania i polecenia. Na pewno nie więcej niż 7, pomyślał.
Nagle coś co wydawało się całkiem normalne urosło do rangi małego osiągnięcia. W rzeczywistości sposób w jaki Piotr wszedł na zamknięte spotkanie z posłem Kurskim był omówiony już dzień wcześniej i przygotowany w małych szczegółach.
"Skąd pan wiedział, że tutaj będę?" zapytał zdziwiony poseł. "Dowiedziałem się od jednego z szeptających ptaków", enigmatycznie odpowiedział Piotr, by później wyjaśnić cały proces przebijania się przez nadmiar informacji i odpowiedni ich przesiew. W końcu na tym głównie polegała jego praca. Przez głowę przeszła mu cyniczna myśl. Stażysta to tylko filtr. Jego byt uzasadnia tylko szum informacyjny. Przez chwilkę wydawało się Piotrowi, że na twarzy posła dało się zobaczyć nutkę podziwu. A może sam chciał ją tam widzieć. A rozmowa ciągnęła się dalej jak korytarze Europejskiego Parlamentu, którymi spacerowali.
Drzwi biura posła Kurskiego, do którego doszli ucięło jednak przyjemną pogawędkę o piosenkach Kaczmarskiego, polityce energetycznej i niewiedzy dziennikarzy.
Informacje. Niby, żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, ale te najważniejsze, na wagę złota są pochowane jak jakieś skrzynie ze skarbami na dnie oceanów, czy w jaskiniach.
"To ja ze swoim posłem nie gadałem nawet tyle przez miesiąc" powiedział stażysta do Piotra, rozsiadając się na murku obok lasku. Nie Ty jeden. "To chyba taka tendencja" odpowiedział Piotr. "Ten przeszklony parlament tworzy większe, jak to się mówi, szklane dachy...".
"Chyba szklane sufity" wrzuciła stażystka , dosiadając się.
"Tak właśnie szklane sufity. Zauważyliście chyba, że asystenci nie trzymają się ze stażystami, a posłowie nie trzymają się z asystentami? Wszyscy obracają się tylko w obrębie własnych, w zasadzie administracyjnie utworzonych grup"
"Lepiej powiedz jak się wkręciłeś w to spotkanie?" pyta stażystka, pochylając się do przodu, jakby Piotr miał wyszeptać jakąś tajemnicę. Stażyści w Europejskiej Przystani, kiedy się poznają zawsze muszą zadać to jedno oczywiste pytanie. Jak udało Ci się załatwić tu praktyki? Piotr już wiedział, że każdy z nich miał ciekawą historię do opowiedzenia. Każdy miał swój sposób, żeby dopchać się do dworu w Europejskiej Przystani. Niektórzy dzielili się swoją wiedzą ochoczo, niektórzy przemiliczali wiele. Jakby chcieli ochronić swoje skarby z dna oceanu. Za tą myślą przyszła jednak kolejna. Bezczelna, rozpychająca się w umyśle jak łysy karkol rozpychający się w trakcie oglądania meczu Polska-Grecja, w polskim barze u podnóży Europejskiej Przystani "U Pani Basi". You know nothing. Przynajmniej wiem, gdzie w Komisji są wolne miejsca na staże. Piotr próbował się pocieszyć. Informacje o posłach, którzy od jakiegoś czasu nie mieli stażysty są w Europejskiej Przystani na wagę złota. It is known.
Dopiero znajomy i przyjazny dźwięk otwieranego napoju wyrwał Piotra z zamyślenia. "Jak możesz pić polskie piwo, jak jesteśmy w Belgii!?"
"No co, to najtańsze piwo u pana w turbanie" Kolejna informacja. Niby błaha i nieważna, ale trzeba zapamiętać. Piotr przypomniał sobie pewną opowieść o pysznej królowej regentce, która z pozycji siły oznajmiała dumnie, że władza to władza. Nie wiedziała jednak wszystkiego. Wpadła w pułapkę, o jakiej często zapominają prominentne rody. Informacja to władza.
"Coś Ty taki zamyślony dzisiaj? Siadaj i kończ to piwo, zaraz mecz. " - jowialnie, zawołał stażysta i zrobił miejsce na murku przy lasku. W momencie kiedy Piotr brał ostatni łyk z małej szykownej, belgijskiej buteleczki wiedział, że zaraz ruszą na wypełniony kibicami Plac przy Europejskiej Przystani. Przez głowę przeszła mu ostatnia poważna myśl tego wieczoru. A więc to prawda. Wystarczy przeczytać jedną książkę, żeby zrozumieć jak działa ten świat. Nie miał zamiaru jednak dzielić się tą informacją z innymi. To był jego skarb zakopany na dnie oceanu.
No comments:
Post a Comment